Lampka wina jest nie tylko doznaniem smakowym, ale również swoistym lekiem

 

Oficjalnie wina nie traktuje się jako lekarstwa, ale nie można obojętnie potraktować zdrowotnych właściwości tego trunku. Chodzi o czerwone wina, które produkowane są z całych gronowych owoców (czyli również pestek i skórki). Dzięki temu gatunki te zawierają polifenole, które likwidują wolne rodniki i zmniejszają ryzyko wystąpienia raka.

Warto włączyć spożywanie wina do obiadu czy kolacji. Akurat ten zwyczaj zaczerpnięty z krajów basenu Morza Śródziemnego można kopiować bez obaw. Jest jednak jedno zastrzeżenie - tego wina nie powinno być zbyt dużo. Optymalna dawka dla pań wynosi 150 ml (jedna lampka wina), a panom pozwala się wypić dwa razy więcej (300 ml, czyli dwie lampki).

Przy większych ilościach trunek ten będzie szkodzić - jak każdy inny alkohol doprowadzi do bólu głowy (czyli kaca), marskości wątroby, wyniszczenia układu nerwowego, obniżenia potencjału umysłowego (alkohol zabija komórki mózgowe).

Poza walorami natury towarzyskiej czerwone wina działają relaksująco i rozluźniająco. Jednak najważniejszą wydają się być zalety, jakie wino niesie dla układu sercowo-naczyniowego, systemu nerwowego i przewodu pokarmowego. Lampka wina dziennie opóźni proces starzenia, zmniejszy ryzyko wystąpienia nowotworu (dzięki zawartości polifenoli), miażdżycy, choroby niedokrwiennej serca oraz poprawi trawienie.